Sporo ostatnio w mediach, na konferencji prasowej w ratuszu i na sesji Rady Gminy,„odgrzewanego kotleta” pt. Połączmy Gminę i Miasto Chojnice. No to może przeprowadźmy symulację, co by było, gdyby … miasto przyłączono do gminy Chojnice i nowym organizmem samorządowym kierowałby wójt. Oczywiście w rzeczywistości prawnej nie jest to możliwe, ale zabawmy się.
Sołtysi miejscy uzyskaliby wówczas zdecydowanie większą samodzielność i organizacyjną, i finansową. Mieliby budżety zbliżone do obywatelskiego, które wystarczyłyby na drobne inwestycje, np. zakup lamp solarnych na terenach rozbudowujących się osiedli/sołectw. O ich zakresie w głosowaniu decydowaliby uczestnicy zebrania. Niektóre z nich byłyby finansowane w proporcji 2 (miasto) do 1 (osiedle) lub 1 do 1. Zapewne podniosłoby to frekwencję na zebraniach. Wówczas takie pomysły władz „gminy”, jak ustanowienie strefy równorzędnych skrzyżowań na „wsi” pn. Osiedle Kolejarz, poprzedzone byłoby minimum konsultacjami z „sołtysem” i „radą sołecką”, a może i na ogólnym zebraniu. Wójt miasta Chojnice zapewne by reaktywował wtedy Radę Samorządów Osiedlowych, gdzie dyrektorzy wydziałów „gminnego” ratusza odpowiadaliby na posiedzeniu RSO na pytania „sołtysów”. Być może w grudniu każdego roku spotykałby się na naradzie z nimi, gdzie dyrektorzy wydziałów i „gminnych” jednostek organizacyjnych składaliby sprawozdania i odpowiadali na pytania „sołtysów”. A może, wzorem gminy wiejskiej Człuchów, sołtysi miejscy mogliby zadawać pytania „wójtowi” w trakcie sesji Rady „Gminy” Chojnice?
Może wtedy w każdym z 10 „sołectw” miejskich powstałaby świetlica osiedlowa adresowana nie tylko do seniorów, ale i pozostałych mieszkańców. Może w nich stanąłby książkomat, z którego odbierano by zamówione książki, zwracano wypożyczone. Innym rozwiązaniem, które Gmina Chojnice wdrożyła jako pierwsza w Polsce, a mogłoby być realizowane także w Chojnicach, to słynne „becikowe” za adopcję psów. Choć postulowałbym wówczas, aby było także za adopcję kotków.
Poprawiłby się wówczas komfort pracy dziennikarzy, gdyż wówczas zapisy transmisji sesji Rady „Miejskiej/Gminnej” Chojnic nie znikałyby natychmiast po ich zakończeniu, a były wciąż dostępne. Tak jest teraz w przypadku Rady Gminy Chojnice.
Wg mnie do skopiowania rozwiązań, które sprawdziły się w gminie, nie potrzeba likwidacji granicy pomiędzy Miastem Chojnice, a Gminą Chojnice.
PS. Nieskromnie chciałbym zauważyć, że pomysł połączenia gminy i miasta podniosłem kiedyś na łamach portalu chojnice24 w tekście z lipca 2011 pt. Połączyć, powiększyć czy zawrzeć związek?. Tak wtedy napisałem: "Miasto i gmina Chojnice są sąsiadami skazanymi na współpracę. Niestety, ale od wielu miesięcy coraz trudniej jest realizować wspólne inwestycje i zadania prowadzone przez te samorządy. Niewątpliwie przyczynił się do tego konflikt wokół planowanej budowy galerii handlowej w Pawłówku, już na terenie gminy Chojnice. Pojawiają się kolejne spory, które dotyczą poziomu dotowania działalności MZK, budowy ścieżek rowerowych w ramach programu „Kaszubska Marszruta” czy remontu granicznej ulicy Zamieście. Burmistrz Arseniusz Finster, jako antidotum, widzi rozpoczęcie dyskusji nad ewentualnym połączeniem samorządów miasta i gminy przez zespół ekspertów pracujących nad nową strategią rozwoju Chojnic." W tekście linki do wypowiedzi i burmistrza, i wójta.