W szpitalu w Miastku pacjentów odsyłano. Przyjmowano tych, którzy byli opłacalni

Dodane: 2026-08-12

Coraz głośniej w ogólnopolskich mediach o sytuacji szpitala w Miastku w sąsiednim powiecie bytowskim. Narodowy Fundusz Zdrowia niedawno zakończył umowę z tą placówką zdrowotną i bardzo prawdopodobne, że część dotychczasowych pacjentów będzie kierowana do szpitala w Chojnicach. Natomiast dziś (12.08) kolejny tekst tzw. śledczy, dotyczący szpitala w Miastku, opublikował ogólnopolski portal WP.pl. Publikujemy jego fragmenty. Całość dostępna w tym miejscu (kliknij tutaj!).

"Szpital miejski w Miastku dziesięć razy zawieszał działanie oddziału chirurgii. Odsyłał swoich pacjentów, ale salę operacyjną zajmowali wtedy pacjenci neurochirurgów ze spółki Spine. Tylko w 2024 r. na zawieszonym oddziale wykonali oni co najmniej 458 zabiegów. Narodowy Fundusz Zdrowia twierdzi, że nic o zawieszonym oddziale nie wiedział.

O szpitalu w Miastku (woj. pomorskie) zrobiło się głośno w lipcu tego roku. Opisaliśmy wtedy działania spółki neurochirurgów, która wystawiała rachunki sięgające 300 tys. zł za dzień pracy jednego lekarza. Specjaliści ze spółki Spine wykonywali krótkie zabiegi związane z leczeniem bólu kręgosłupa w co najmniej kilku małych szpitalach powiatowych i miejskich. Rozliczano je jednak jako znacznie droższe procedury wymagające pełnej hospitalizacji, choć pacjenci nigdy hospitalizowani nie byli.

Co ważne, lekarze inkasowali aż 65 proc. wyceny świadczenia. To oznacza, że spółka zarabiała po kilkadziesiąt tysięcy złotych na godzinę. Sprawą zabiegów zajęły się prokuratura, CBA oraz NFZ. Fundusz niedługo po naszych publikacjach zakończył kontrolę i nałożył na szpital w Miastku 13,2 mln zł kary.

Jak udało nam się ustalić, oddział chirurgii, na który wchodzili lekarze ze spółki Spine, bardzo często zawieszał działalność. Brakowało lekarzy, nie miał kto dyżurować. Potwierdziliśmy, że władze szpitala w Miastku w latach 2024-25 dziesięciokrotnie zawieszały działalność tego oddziału.

To oznacza, że oddział nie mógł w tym czasie udzielać świadczeń zdrowotnych, nie mógł też wykonywać zabiegów, nawet jeśli były zaplanowane wcześniej. Nie mógł też przyjmować nowych pacjentów. Formalnie oddział nie funkcjonował, ale jak się okazuje - tylko formalnie. Faktycznie otworzył tylne drzwi dla spółki Spine i pacjentów, którzy na zabiegi neurochirurgiczne przyjeżdżali z całej Polski. (...)

W Miastku zawieszanie oddziału wyglądało jednak inaczej. Szpital zgłaszał do wojewody, że nie działa, ale wykorzystywał przy tym kruczek w ustawie. Ten sam artykuł 34 ustawy o działalności leczniczej w punkcie 8 stanowi, że w jednym przypadku nie trzeba mieć ani decyzji wojewody, ani opinii NFZ. W dodatku można zawieszenie zgłosić już po fakcie. Ten przypadek to działanie "siły wyższej".

Tak oto chirurgię w szpitalu miejskim w Miastku "siła wyższa" dotknęła dziesięć razy w ciągu zaledwie 14 miesięcy. Nie udało nam się ustalić, z jaką "siłą wyższą" mieliśmy do czynienia. Byli pracownicy placówki zarzekają się, że żadnych katastrof, wielkich awarii, niespodziewanych przypadków nie było. A już na pewno nie dziesięć razy. W odpowiedzi na pytania WP Krystian Kłos, rzecznik wojewody pomorskiego, stwierdza: "We wszystkich wcześniej wskazanych zawieszeniach była wskazywana (jako przyczyna - red.) siła wyższa".

Co ciekawe, kilka dni wcześniej Anna Kowalewska z tego samego urzędu napisała nam, co było wskazywane w korespondencji placówki: "W zawiadomieniach dotyczących czasowego zaprzestania działalności oddziału chirurgii, kierowanych do Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku, jako przyczynę zawieszenia działalności leczniczej oddziału chirurgii wskazywano brak kadry lekarskiej".(...)

W odpowiedzi pomorskiego oddziału NFZ czytamy, że fundusz nie miał pojęcia, że oddział był w tych okresach zawieszony. "Wojewoda Pomorski nie zwrócił się w latach 2024-2025 do Pomorskiego OW NFZ o wydanie opinii ws. czasowego zaprzestania działalności oddziału chirurgicznego szpitala w Miastku. Pomorski NFZ nie otrzymał informacji o wydaniu przez Wojewodę zgody na czasowe zaprzestanie działalności oddziału. Nie ma również stosownego wpisu na platformie RPWDL, który odzwierciedlałby zawieszenie działalności danej komórki organizacyjnej" - przekazała nam Monika Kierat, rzecznik prasowa oddziału NFZ. (...)"

Tagi: