„Ulica Drzymały dostała nowy wygląd i dywanik. Długo oczekiwana inwestycja dobiegła końca i jest podobno po odbiorze inwestycyjnym. Napiszę jak to wygląda z mojej, rowerowej perspektywy.” Tak zaczyna się najnowszy wpis na blogu Wojciecha Czapiewskiego, który niedawno osobiście sprawdził, czy odnowiona ulica Drzymały jest przyjazna dla rowerzystów. W tekście linki do zdjęcia z omawianym miejscem w tekście.
Zacznę od jednej najważniejszej wg mnie kwestii. To, co zostało tam wykonane, to NIE jest infrastruktura rowerowa. To JEST (za wyjątkiem krótkiego odcinka, ale o tym później), ciąg PIESZO-ROWEROWY. Został umieszczony TYLKO po jednej stronie drogi, co powoduje szereg implikacji dla użytkowników drogi. Najważniejszy jest obowiązek korzystania z DDRiP (droga dla rowerów i pieszych). Jeżeli rowerzysta porusza się od strony ulicy Gdańskiej, w stronę ulicy Warszawskiej ma dwie opcje. Nr 1 - korzystać z jezdni na zasadach ogólnych. Ma pełne prawo tak robić. Czy ktoś tak będzie robił to już całkowicie inna kwestia. Nr 2 - korzystać z ciągu pieszo-rowerowego i ustępować miejsca pieszym.
Swoją trasę zacząłem jednak od strony ulicy Warszawskiej. Ta ulica leży w samym środku czegoś, co nazywam Miejskim Obszarem Niefunkcjonalnym Rowerowo. Poszatkowana, niepełna infrastruktura, która poprawnie nie służy ani rowerzystom, ani pieszym. Jak widać na zdjęciach ciąg pieszo-rowerowy na ulicy Warszawskiej znajduje się po drugiej stronie ulicy i całe zastosowanie oznakowanie jest pod to ustawione. Jadąc ulicą Warszawską mamy oznakowanie, że rozpoczyna się ciąg pieszo-rowerowy. Ale znak obowiązuje tylko do skrzyżowania z Drzymały i tak ciąg-rowerowy po drugiej stronie staje się ciągiem pieszym. Wymusiło to, że brak jest przejazdu rowerowego. Wjeżdżam na ulicę Drzymały i od razu widać znak C-13/C-16. Znak jest "przyklejony do ściany", więc nie wpływa na trajektorię ruchu. Drzewa - na tych odcinkach urzędnik i projektant stwierdzili, że natura, rowerzyści i piesi powinni podzielić się przestrzenią.
Przejście dla pieszych i rowerzystów - na pewno? Ciąg pieszo-rowerowy znajduje się tylko po jednej stronie drogi, co zarządca zauważył przy skrzyżowaniu z ulicą Warszawską. Tutaj (skrzyżowanie Drzymały – Łanowa) jednak wstawił oznakowanie pionowe świadczące o tym, że jest to przejście dla pieszych i przejazd dla rowerzystów, ale ja nie widzę oznakowania poziomego P-11. Czy to rzecz to "drobnych" poprawek? I dochodzimy do najbardziej kontrowersyjnego odcinka (po prawej stronie Drzymały – kierunek do Gdańskiej – pomiędzy Żwirki i Wigury oraz Gdańską). Ciąg pieszo-rowerowy w "magiczny" sposób staje się ciągiem pieszym i drogą dla rowerów. Oczywiście NIE fizycznie, tylko za pomocą farby... Część piesza prowadzi ludzi prosto w oświetlenie uliczne! Krańcowy przykład myśli urzędniczej. Ludzie kpią, bo ciężko zrozumieć, co tu się wydarzyło.
Na szczęście ten stan nie trwa długo, bo tuż przed skrzyżowaniem ciąg pieszy i rowerowy staje się ciągiem pieszo-rowerowym. Na koniec przejście dla pieszych i przejazd rowerowy dostały nowe kolory, ale niestety urzędy się nie dogadały i przejście dla pieszych na Gdańskiej (przy skrzyżowaniu z Drzymały po prawej stronie Drzymały) NIE dostało przejazdu dla rowerzystów, stanowiącego naturalne połączenie ciągów z obu stron drogi.
Ta droga, to urzędniczy kompromis. Nie jest to żaden rowerowy szał. Po prostu jest i wpisuje się w mojej opinii w cały ten obszar, który jak wspomniałem jest dla mnie miejskim obszarem niefunkcjonalnym rowerowo. Można przejechać, ale ta inwestycja jest daleko w tyle w stosunku do tej wykonanej na Ceynowy i Derdowskiego. Rozumiem, że uwarunkowania są inne i być może, nie można było zrobić tego inaczej, ale odczucie pozostaje. Czy jest falowanie na drodze dla rowerzystów? Jest, ale o dziwo wykonawca się postarał i go specjalnie nie czuć. To nie ul. Tucholska. Pozostaje tylko zachęcić do korzystania i wyrobienia sobie swojego zdania. Na pewno ktoś zobaczy inaczej tą drogę i zauważy coś, co mi umknęło.
Tekst i fot. Wojciech Czapiewski