Olaf Popkiewicz z „Poszukiwaczy historii” oburzony rozebraniem pomnika w Ndl. Woziwoda

Dodane: 2023-06-10

Olaf Popkiewicz, twórca programu „Poszukiwacze historii”, archeolog pól bitewnych, który w styczniu 2017 na zaproszenie władz Chojnic pomagał w poszukiwaniu grobów polskich żołnierzy z 1939, jest oburzony rozebraniem pomnika upamiętniającego bój z grudnia 1944 polskich spadochroniarzy – zwiadowców z LWP z niemieckimi oddziałami.

Pierwszy o tym napisał portal Wizjalokalna.pl z Czerska, gdyż pomnik stał do niedawna opodal Ostrowitego w tej gminie na terenie Nadleśnictwa Woziwoda. Zamieścił zdjęcia nadesłane przez Czytelnika przedstawiające stan sprzed rozbiórki i miejsce po niej oraz skan decyzji wojewody wraz z uzasadnieniem. Te same zdjęcia trafiły także do Olafa Popkiewicza. Nadleśniczy z Woziwody odpowiedział czerskiemu portalowi, że ten pomnik został usunięty decyzją Wojewody Pomorskiego Dariusza Drelicha.

Gdy zauważyliśmy na FB Olafa Popkiewicza powyższą historię, który był zaskoczony zniknięciem pomnika, przekazaliśmy jemu namiar na artykuł na ten temat z Wizjilokalnej. Tak tę decyzję Wojewody skomentował (wcześniej podajemy fragment opisu potyczki):

W nocy 9 września 1944 roku w okolicy wsi Okoniny dokonał się zrzut spadochronowy grupy rozpoznawczo- wywiadowczej o kryptonimie „Wołga”, wydzielonej z Polskiego Samodzielnego Batalionu Specjalnego. Skoczyło dziewięciu skoczków. Ich dowódcą był pomorzak, podporucznik Jan Miętki. Niebawem owych „dziewięciu z nieba” nawiązało kontakt z miejscowym oddziałem partyzanckim, by od tego czasu połączyć siły. Głównym zadaniem owej polskiej grupy wywiadowczej było zbieranie informacji dotyczących niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, a także doświadczalnych instalacji rakiet V2 pod Wierzchucinem. Od września do zimy utworzona została siatka szpiegowska, którą wspierali mieszkający na Pomorzu Polacy. Oddział wzniósł leśną bazę w okolicach Jeziora Długiego (7 km na południowy wschód od Czerska). Od samego początku działalności grupy znalazła się ona na celowniku miejscowych Jagdkommando, czyli niemieckich oddziałów antypartyzanckich, złożonych głównie z ochotników ukraińskich. (…) Jan Miętki podjął decyzję o przebijaniu się w stronę wsi Lubocień. Pierwsza próba załamała się pod gradem niemieckich granatów, druga jednak powiodła się i cały oddział zdołał przebić się do oddalonej o trzy kilometry wsi. Tak wyglądała cała historia leśnego starcia, które miało miejsce od rana do południa 22 grudnia 1944 roku. Wzięło w niej udział 19 polskich i 3 radzieckich żołnierzy, którzy starli się z wielokrotnie liczniejszymi oddziałami niemieckimi. Nie rozumiem więc z jakiego to powodu usuwa się pomnik upamiętniający tę partyzancką batalię. (…) Niemożliwe żeby Polacy niszczyli pomniki swoich bohaterów, prawda? Wojewoda Pomorski powinien podać się do dymisji za tę "wspaniałą" decyzję, bo działa na niekorzyść Polski... Tak przynajmniej nakazywałby mu honor, ale... zapomniałem, on nie ma honoru. Należał do PRON-u, popierał PRL, a teraz partyzanci i żołnierze walczący z okupantem niemieckim mu przeszkadzają. Hańba.

Na slajdzie (zdjęcie pochodzi z FB Olafa Popkiewicza) stan pomnika sprzed rozbiórki.

Tagi: